środa, 24 września 2014

O organizacji roku szkolnego w UK

Przykładowe daty znajdziecie tu: http://www.newham.gov.uk/Pages/Services/School-term-and-holiday-dates.aspx Jak widać rok podzielony jest na:
- Autumn term (czasem zwany też Winter term)
- Spring Term
- Summer Term
do tego w połowie każdego 'okresu' jest 'half-term break' czyli co najmniej tygodniowe ferie. Mamy więc de facto 6 części roku szkolnego, ergo możliwe jest zrobienie minimum 6 dużych sekcji tematycznych, gdyż nauczanie jest topic-based.

Tematy są nakreślone w National Curriculum, szkoły dysponują sporą dowolnością co do sezonu ich realizacji - Curriculum określa pewne cele do osiągnięcia, tj. zakres wiedzy, zakres terminologii (przyroda!) etc. - sposób osiągnięcia pozostaje w gestii nauczyciela, w końcu za coś te 27,000 wg Inner London payscale (w innych częściach kraju mniej) na dzień dobry się dostaje (tak, tak - to nie pobory pod Kartą Nauczyciela...), a co roku za wyniki w trakcie review można podwyżkę dostać
 Z tematów realizowanych przez moje własne dziecko wymienię:
- Materials
- London is the place for me
- Volcanoes
- Health and nutrition

- Water

U nas w szkole analogiczne roczniki (przypadek? pracowałam właśnie z Year 3 w ub. roku szkolnym) miały:
- Forest
- Rotten Romans (znacie to skądś? - tak, tak Horrible Histories World)
- Simple Machines

Year 4 zajmował się wątkiem Egyptians - byłam z nimi na wycieczce w the British Museum (swoją drogą, zerknijcie na ich stronę - fantastyczne materiały dla nauczycieli i gry dla uczniów, nawet jeśli pracujecie w Ojczyźnie i uczycie angielskiego - CLIL w pełnej krasie: http://www.britishmuseum.org/explore/young_explorers1.aspx ). 











Year 5 tegoroczny zaczął naukę od wątku Anglo-Saxons, year 4 tegoroczny od Vikings czyli lecimy historią Anglii (dzień dobry, panie Zins!), do tego adekwatna lektura, więc w Y5 czytamy Beowulfa - spokojnie, w uwspółcześnionej wersji językowej! Btw, okazało się, że jestem jedyną osobą w szkole (poza koleżanką, naszą head of year), która czytała to cudo w oryginale (prof. Kolek mnie zmusił na pierwszym roku filologii...), co zdecydowanie podniosło moje notowania.
 

Ciekawostka - tablice interaktywne czują się tu rewelacyjnie i nawet w najbardziej "dziadowskiej" z wyglądu szkole i klasie, taka tablica jest - co więcej, jest WYKORZYSTYWANA I nauczyciele, nawet b. młodzi, wiedzą, jak to robić [ja, konserwa rodem z Polski, mam nadal z tym problem i zostaję po godzinach w celach treningowych niekiedy].

Jak realizowane są takie tematy? W mniej lub bardziej interesujący sposób, zależy to od nauczycieli, całych zespołów (n-le prowadzący każdy rocznik w ramach PPA pracują wspólnie - "uwielbiam" akronimy, Wy też? :P). W szkole mojej córki jest Inspiration Day (patrz wpis poniżej). W grę wchodzi też książka traktująca na dany temat (w ramach 'story time' nauczyciel czyta ją uczniom o danej porze dnia codziennie), książki dla dzieci (czytanki są oczywiście dla każdego wg poziomów, bowiem tu nie kształci się szarej masy w wersji słaby zostanie słaby, średni się nauczy, zdolny nadal będzie spał; oficjalne poziomowanie odbywa się 3 x w roku i jest to moment zmian, roszad w grupach - czyli praca przy stolikach, osobno dzieli się dzieci na matematyce, osobno na angielskim, osobno na "topics"). Książki dla dzieci omawia się w trakcie tzw. sesji 'guided reading'. W mojej szkole w jednej z klas wygląda to tak, że dzieciaki są podzielone na grupy wg poziomu znajomości języka i każda z grup dostaje (tak - szkoła ma, szkoła wydaje do rąk własnych! no more ganiania po bibliotekach w całym mieście :P) na tydzień książkę do zapoznania się w domu. W "swoim" dniu tygodnia siadają z nauczycielem, trochę czytają na głos fragmenty (podział na role, konkretny rozdział etc. - wg fantazji n-la), trochę odpowiadają na pytania, trochę streszczają, trochę dzielą się pozaszkolną wiedzą na dany temat ("extracurricular links" - coś, na czego punkcie wszyscy mają tu swoistą szajbę).
Oczywiście masa ćwiczeń, krótkie filmy video (ze stron telewizji reżimowej głównie :P), czasem coś super typu eksperyment ("czego rośliny potrzebują do życia"), wycieczka (moje własne dziecko: Science Museum - ad. tematu Materials, Tate Gallery, St Paul's Cathedral, Tower of London - London is the place for me, Olympic Park - health and nutrition; dzieci w szkole: Epping Forest - forest, British Museum - Egyptians) czy coś do jedzenia (moja córka układała jadłospis, opracowywała przepisy na zdrowe potrawy, mieli healthy food picnic w pobliskim parku; dzieci w mojej szkole przygotowywały potrawy starożytnych i nowożytnych Rzymian). Można spokojnie puścić wodze fantazji, im więcej ciekawostek, im więcej luzackiego czasu na dywanie (no dobra, w UK nie znają pojęcia "luzacki" - pruski dryl dyscyplinarny jest ma-sak-rycz-ny! szkoda, że nijak się nie przekłada na dryl akademicki - tego mi brak) tym lepiej. Dzieci mają być wystawione na wpływ wiedzy, nauki, ciekawostek, uczyć się celowo i przy okazji - tego samego życzę nam wszystkim, naszym rodzinom i uczniom

1 komentarz:

  1. Skomentuję tylko jedno zdanie Twojego postu (co nie oznacza, że reszta mnie nie zainteresowała:) - też znam profesora Kolka! Czyżbyś studiowała na UMCS-ie?:)

    OdpowiedzUsuń